ile was tu było

20 marca 2013

Rozdział 2

Obudziłam się o 11 rano, śniło mi się że wyszłam na scenę do chłopaków i że Lou dał mi swój numer żebym do niego zadzwoniła po koncercie, więc zadzwoniłaa on się chciał zemną umówić więc się zgodziłam. I tak było przez dłuższy czas aż w końcu Lou poprosił mnie o chodzenie a ja się zgodziłam a później....... to nie wiem bo się obudziłam. Poszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic później umyłam zęby i ubrałam się w to. Poszłam zrobić sobie śniadanie. Gdy już zjadłam weszłam na twittera, ale nie było nic ciekawego więc poszłam poczytać sobie blogi. Gdy już skończyłam była godzina 12:45 więc postanowiłam się szykować bo w końcu dziś spełni się moje marzenie. Zadzwoniłam wpierw do Ross. Odebrała po 4 sygnale.
-Hej, Vicki jak tam?-spytała
-Hej wszystko okej. Jeżeli chcesz bierz kosmetyki, ciuchy i przychodź do mnie.-Powiedziałam
-Okej, okej ale daj mi 20 minut bo muszę wziąść prysznic.-Powiedział.
-To weźmiesz prysznic u mnie- Powiedziałam
-No ok, to będę za 10 minut. Do zobaczenia Vicki- Pożegnałam się z nią tak jak ona zemną poszłam wziąść prysznic. Gdy już wychodziłam z łazienki w moim szlafroku akurat zadzwonił dzwonek do drzwi.
Poszłam otworzyć i jak się domyśliłam była to Ross z torbą w której miała rzeczy.
-Hej, Ross. Wchodź - Zaprosiłam ją do środka.
-Hej, dziękuje- Powiedziała
Poszłyśmy razem do mojego pokoju, ja w nim zostałam  a Ross poszła wziąść prysznic. Gdy już wyszła z łazienki w takim samym szlafroku jak ja zaczęłyśmy się zastanawiać w czym iść na koncert. Ja chciałam ubrać moją wczoraj kupioną sukienkę ale stwierdziłam że wezmę inną. W końcu zdecydowałam się na tą.
Ross wybrała . Zrobiłyśmy sobie jasny makijaż. Gdy już byłyśmy gotowe była godzina 16:30, zamówiłyśmy taksówkę. Taksówka podjechała o 16:45. Wsiadłyśmy do auta i zaczęłyśmy poprawiać sobie makijaż gdy już byłyśmy pod wielką sceną. Przecisłam  się razem z Ross przez wielki tłum fanek posżłyśmy do ochroniarza pokazać że mamy bilety i weszłyśmy. Mamy miejsca w 1-szym rzędzie, tak bardzo się ciesze bo może akurat Lou mnie zauważy ale nawet jeśli to nie zareaguje bo ma dziewczynę :(
Do 17 było jeszcze 5 minut czasu więc w tym czasie przygotowałyśmy sobie plakaty i aparaty. Gdy już była równo 17 chłopcy weszli na scenę, wszystkie fanki zaczęły piszczeć razem z nimi my. Najpierw chłopaki się witali mówili że się bardzo cieszą że mogą być tu razem z nami itp. Pierwszą piosenką jaką zaśpiewali była Live While We're Young, później C'mon C'mon, trzecią była Little Things po której chłopcy losowali którą fankę wezmą. Ja cała zawrzałam, serce zaczęło mi bardziej dudnić, a Ross jak to Ross się ze mnie śmiała xD. Louis zaczął mówić:
Lou:Na scenę poprosimy fankę z numerem........ 4 !
Gdy to usłyszałam o mało  nie zemndlałam  wylosowali mnie. Podszedł do mnie wielgaśny ochroniarz i wziął mnie za rękę. Gdy już byłam prawie na scenie Louis podszedł i podał mi rękę abym mogła łatwiej dostać się na scenę. Z nie pewnością podałam mu rękę i byłam już na środku sceny. Chłopaki usiedli po czym mi podano krzesło na które miałam usiąść, tak jak mi kazano usiadłam. Chłopaki zaczęli śpiewać Summer Love. Po czym Lou podszedł do mnie i dał mi piękny bukiet róż, było ich tam chyba z 100, po czym dał mi całusa w policzek, ja cała zawrzałam. Gdy skończyli śpiewać wróciłam na swoje miejsce. Ross zaraz zaczęła wypytywać jak było i inne pierdoły, po czym ja odpowiedziałam że jej opowiem w domu. Louis przez cały koncert patrzył się na mnie, aż no właśnie aż spadł z sceny. Szczęście że przy końcówce ostatniej piosenki. Później były pytania z twittera. Gdy już wszystko się  skończyło wróciłyśmy taksówką do domu. Ross dziś zostaje u mnie na noc. Ross poszła do łazienki zmyć makijaż i wziąść prysznic, wyszła z łazienki w piżamce z mickey mous. Zaraz po niej weszłam ja do łazienki i zmyłam makijaż i wzięłam chłodny prysznic, dziś ubrałam taką piżamę. Zrobiłam Ross i mi kanapki oraz herbatę gdy weszłam do salonu Ross zaraz zaczęła wypytywać o szczegóły.
-Victoria opowiadaj jak tam było na scenie, czy on ci coś powiedział mów nie umiem się doczekać- Nawijała jak szalona, żeby mnie nie męczyła postanowiłam jej powiedzieć.
-A jak miało być? Było pięknie, zresztą widziałaś wszystko co się dzieje na scenie?! - Powiedział z zapytaniem i trochę z zdenerwowaniem jak można się pytać o coś co się widziało bo nie rozumiem.
-No dobra widziałam. Ale nie wiem czy ci coś Lou nie powiedział gdy ci dawał całusa- Powiedziała z sarkazmem.
-Nie wiem czy mi coś mówił bo fanki piszczały jak jakieś... no nie wiem jak ale nie było słychać.- Powiedziałam po czym zrobiłam łyk herbaty.
-No a może dał karteczkę z numerem do róż ?- Powiedziała z nie pewnością
-Nie sądzę żeby dawał karteczce, i to jeszcze z numerem- Powiedziałam a Ross wydawała się na focniętą że nie chce jej posłuchać, więc postanowiłam wziąść bukiet i zobaczyć może Ross ma rację. Wzięłam bukiet paczę a tam karteczka otworzyłam ją i przeczytałam pisało tak: ,, Dla najpiękniejszej dziewczyny oraz fanki'' a pod spodem numer od Lou i napisane było zadzwoń. Pokazałam to Ross a ona powiedziała.
-Zadzwoń jeżeli napisał że masz zadzwonić do zadzwoń-Powiedziała
-Nie wiem czy to dobry pomysł-Powiedziałam z nie pewnością w głosie.
-Zrób to, jeżeli nie zadzwonisz na pewno zrobi mu się przykro.- powiedziała przy czym wytknęła  mi język.
-Ale on ma dziewczynę panią Eleanor-Odpowiedziałam z przykrością w głosie.
-Ej, a może on z nią zerwał skąd wiesz ?- powiedziała i od razu zrobiło mi się lepiej więc postanowiłam zadzwonić.
-Okej, za dzwonie - powiedziałam i poszłam do pokoju z kartką i telefonem.
Wybrałam numer zapisany na kartce. Odezwał się po drugim sygnale.
-Tak słucham?- Powiedział a ja zawrzałam.
-Heeejj , tttu fanka z koncertu na kartce w różach było napisane zadzwoń więc dzwonie.- Powiedziałam jąkając się.
-O, hej myślałem że nie zadzwonisz.- Powiedział
-Dobra, ale za dzwoniłam. A tak w ogóle co chciałeś ?- Zapytałam czekając na odpowiedź
-Chciałem się spytać czy chciała byś zemną wyskoczyć na herbatę a może kawę ?- Zapytał z pewnością w głosie.
-Ale ty masz dziewczynę, nie wiem nie jestem pewna.- Powiedziała chyba wyczuł że jest mi smutno.
- Eleanor nie będzie miała nic przeciwko temu abym się spotkał z koleżanką.- Powiedział  a ja się zarumieniłam
-Okej ale jak coś to to twój pomysł z tym spotkaniem. Dobra rozłączam się bo moja przyjaciółka się dobija do pokoju. Papa Dobranoc- a on odpowiedział
- Do zobaczenia, jutro dam ci znać o której się spotkamy pa-Powiedział i się rozłączyłam.


I jest 2 rozdział. Proszę o komentarz a jeśli coś nie pasuje wam na blogu to też piszcie w komentarzach. Jutro postaram się napisać 3.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz