ile was tu było

21 marca 2013

Rozdział 3

Gdy się rozłączyłam, zaraz do pokoju weszła Ross.
-I co ci powiedział?- Zapytała ale ja już nie miałam sił odpowiedzieć więc powiedziałam że jutro się dowie.
Gdy Ross wyszła z pokoju zgasiłam lampkę nocną i zasnęłam Nic ciekawego mi się nie śniło, ale nie umiałam też dobrze spać bo zastanawiałam się jak ja jutro się ubiorę, jak się zachowam, po prostu się bałam że Loui mnie wyśmieje a to mój idol którego bardzo kocham, ale on nigdy tego nie odwzajemni bo kocha swoją dziewczynę.
Rano obudziła mnie Ross, była już ubrana w to więc wiedziałam że jest już koło 12.
-Hej, księżniczko wstawaj trzeba cię przyszykować na spotkanie z twoim kochanym Lou- Gdy to powiedziałam wstałam z łóżka i wytknęłam Ross język. poszłam do łazienki umyć twarz, po czym ubrałam się w to. Gdy byłam już cała gotowa weszłam na chwilę na twittera a to co zobaczyłam było nie do opisania Lou mnie obserwuje. Na mojej twarzy zaraz pojawił się uśmiech. Wyłączyłam laptopa poszłam otworzyć okno gdy Ross zaczęła mnie wołać.
-Vicki, złaś na dół. Śniadanie gotowe.-Krzyczała jak jakaś wariatka, aby się nie zdenerwowała całkiem zeszłam pośpiesznie na dół.
-Wreszcie ile można czekać, jedz bo zaraz ci wystygnie.- Powiedziała z złością w głosie a ja nie wiedziałam czy to tknąć czy nie, wyglądało to tak ohydnie.
- Ross a mogę wiedzieć co to jest ?- Zapytałam a ona jak na złość nie odpowiedziała tylko kazała mi jeść.
Tak strasznie się na nią zdenerwowałam że wyrzuciłam to coś do kosza, i poszłam na górę do pokoju. Gdy Ross to zauważyła zaraz pobiegła za mną i zaczęła dobijać się do mojego pokoju. Gdy już bolała mnie głowa od pukania postanowiłam ją wpuścić.
-Vicki przepraszam, nie wiem co we mnie wstąpiło. Naprawdę przepraszam- Powiedziała i mnie przytuliła.
- Nic się nie stało ale jak byś mogła zrób mi jedną kanapkę i przynieś mi je tu do pokoju- Powiedziałam to a ona wytknęła mi język i poleciała do kuchni zrobić kanapkę.
-Ross i jeszcze do tego sok marchewkowy- powiedziałam i zaczęłam się sama do siebie śmiać.
-Oczywiście królewno już się robi- Odpowiedziała i za minutę była u mnie w pokoju.
- dziękuje ci bardzo a  teraz wyjdź bo muszę do kogoś zadzwonić - Powiedziałam i wypchałam przyjaciółkę z pokoju.
- Dobra, już wychodzę- Jak ja lubię się z nią kłócić a potem gdy ona mnie przeprosi a ja żebym jej wybaczyła musi coś do mnie zrobić jak ja to uwielbiam. Okej teraz trzeba zadzwonić do Lou bo już jest 12:45 a on jeszcze nie zadzwonił chyba zapomniał, ale bardzo chcę się z nim spotkać więc za dzwonie.
Wybrałam numer i po trzech sygnałach odezwał się głos Louis'a.
-O, hej Vicki. Przepraszam że nie zadzwoniłem ale zapomniałem. Dobrze że ty zapamiętałaś.
-Hej, no tak dobrze że ja pamiętam. No to co o której, gdzie się spotykamy?- Zapytałam i słyszałam jak mruczy pod nosem myśląc, aż na mojej twarzy pojawił się gromki uśmiech.
- Victoria jeżeli ci pasuje do dziś o 14:30 będę czekać pod twoim domem.
- Okej no to co? Do zobaczenia- Powiedziałam i już chciałam się rozłączyć gdy zaczął krzyczeć że nie mam się rozłączać.
-Vicki nie, nie rozłączaj się. Nie podałaś mi adresu gdzie mieszkasz- powiedział i zaczął się śmiać.
- Ah no tak zapomniałam, masz coś do pisania?- zapytałam a on odpowiedział że tak więc podałam mu adres.


No i jest 3 rozdział. Przepraszam że taki sobie proszę o komentarze.

1 komentarz: